close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej

     

  • WYDARZENIA 2015

  • 24 listopada 2015

    Brytyjski historyk prof. Norman Davies o najnowszej książce „Szlak nadziei” poświęconej niezwykłej odysei polskiej Armii Andersa z Rosji do Wielkiej Brytanii, a także o ludziach, którzy pielęgnują pamięć o Polakach we wszystkich krajach, przez które przeszli żołnierze w wywiadzie dla polska.pl.

    Magdalena Majewska, Polska.pl: Dlaczego zdecydował się Pan poświęcić swoją najnowszą książkę właśnie Armii Andersa? 

     

    Prof. Norman Davies*: Temat ten dojrzewał w mojej głowie przez prawie 50 lat. Pomyślałem, że czas najwyższy coś z tym zrobić. Stwierdziłem, że teraz jest na to dobry moment, bo ostatnio zaczęło się ukazywać coraz więcej wspomnień byłych żołnierzy Armii Andersa. Udało mi się również nawiązać współpracę z doskonałym fotografem, więc poszliśmy za ciosem.

     

    Który etap epickiej podróży Armii Andersa był dla Pana najbardziej interesujący jako historyka?

     

    Moim celem było namalowanie panoramy całego skomplikowanego szlaku z Rosji do Wielkiej Brytanii. Szczególnie zależało mi na tym, by pokazać bitwę o Ankonę, która rozegrała się w czerwcu i  lipcu 1944 roku. Po bitwie pod Monte Cassino, gdzie generał Anders zdał egzamin jako dowódca, Brytyjczycy mianowali go głównodowodzącym odcinka frontu nad Adriatykiem. Tak więc podczas bitwy pod Ankoną i kolejnych starć z Niemcami Anders dowodził nie tylko oddziałami Polaków, ale także wojskami brytyjskimi. To była bardzo skomplikowana operacja i Anders doskonale sobie z nią poradził. Był bardzo utalentowanym żołnierzem. Ta bitwa bardzo mnie interesowała. Chciałem trochę inaczej rozłożyć akcenty. Monte Cassino było dużym zwycięstwem, ale wszystko już o tej bitwie wiemy. Postanowiłem pokazać coś innego.

    Ankona to port na adriatyckim wybrzeżu Włoch, położony na północ od Monte Cassino i Rzymu. Był to główny port, którego Niemcy używali, by zaopatrywać swoją linię obrony w środkowych Włoszech. Dzięki jego położeniu bardzo trudno było go skutecznie zaatakować. Otoczony jest bowiem dość wysokimi wzgórzami. Włochy w ogóle były doskonałym miejscem dla operacji defensywnych. Generał Anders przeprowadzał manewry kleszczowe, jednocześnie z dwóch stron, przez co Niemcy nie wiedzieli do końca, z której strony idzie natarcie. A ponieważ atak nastąpił z zaskoczenia, z przeciwnego kierunku niż spodziewany, Niemcy w końcu postanowili się wycofać. Walki były naprawdę bardzo trudne. Ankona stanowiła test dla taktycznych i organizacyjnych zdolności Andersa, a więc dla jego sztuki wojskowej. Zdał go wyśmienicie.  

     

    Podróż Armii Andersa pełna jest wielkich zwycięstw. Jednym z nich było właśnie zwycięstwo pod Monte Cassino w 1944 roku.

     

    Armia Andersa stanowiła część koalicji wojsk. Polski Drugi Korpus we Włoszech nigdy nie walczył sam przeciwko Niemcom. Zawsze był częścią większej organizacji wojskowej. Pod Monte Cassino wojska alianckie współpracowały ze sobą i nacierały na linie obrony Niemców. Walczyło tam 20 dywizji, w tym trzy polskie. Polacy dostali najtrudniejszy sektor bitwy.

    W książce znajduje się zdjęcie arcybiskupa Szczepana Wesołego, który odprawił mszę świętą podczas 71. rocznicy bitwy pod Monte Cassino w 2015 roku. Jest weteranem Armii Andersa. Ponieważ przed wojną mieszkał w Katowicach, został zwerbowany do Wehrmachtu. Zdezerterował z Wehrmachtu we Francji i dotarł do Włoch. Na zdjęciu stoi pod rękę z Maorysem z Nowej Zelandii, którego pradziadek walczył ramię w ramię z Polakami pod Monte Cassino. To bardzo symboliczne zdjęcie.

     

    Czego uczy nas ta niezwykła podróż Armii Andersa?

     

    Historia Armii Andersa to jeden z najbardziej niezwykłych przykładów wędrówki ludów. Uczy nas jak  wielka jest ludzka determinacja, aby przetrwać. Obrazuje ogromną wytrzymałość człowieka. Bardzo wzruszające są losy cywilów. W samej Afryce założono dwadzieścia polskich osiedli. Każde z nich było małą Polską. Polacy sami budowali domy z trawy. Stawiali kościoły i szkoły. Polski rząd dostarczał im podręczniki. Były osoby zajmujące się edukacją. Ludzie Ci bardzo pielęgnowali polską kulturę. Choć wysłano ich kilka tysięcy kilometrów od domu, nieśli ze sobą kulturę, w której się wychowali. Taka mała Polska powstała także w Nowej Zelandii. I wciąż tam jest. Wraz z żoną spędziliśmy dzień z dziećmi z Pahiatua, maoryskiej wioski, w której żyli. Mieli wrócić do domu po wojnie, ale okazało się, że nie mają dokąd. Domy żołnierzy Armii Andersa, którzy w większości pochodzili z Kresów, zostały utracone. Po wojnie znalazły się na terytorium Związku Radzieckiego. Prawie żaden żołnierz nie chciał wracać do okupowanej przez ZSRR powojennej Polski, a co dopiero do Lwowa czy Wilna. Spośród 140 tysięcy ludzi zaledwie 10 procent wróciło do Polski. Pozostali pochodzili z zaginionego świata – Kresów, które zniknęły.

    (...)

     

    Fragmenty wywiadu przeprowadzonego przez Magdalenę Majewską, Polska.pl z prof. Normanem Davisem. Cały wywiad dostępny  tu: http://polska.pl/poznaj-polske/historia-polski/armia-z-zaginionego-swiata/

     

    *Prof. Norman Davies – ur. 8 czerwca 1939 roku w Bolton, brytyjski historyk pochodzenia walijskiego. Studiował historię w Magdalen College w Oksfordzie oraz na Uniwersytecie w Sussex, a także na kilku innych uczelniach europejskich, m.in. w Grenoble, Perugii i Krakowie. Jest autorem wielu książek poświęconych historii Polski, m.in.: „Boże Igrzysko”, „Serce Europy”, „Wojna polsko-sowiecka 1919-1920”, „Mikrokosmos” (o historii Wrocławia) oraz „Powstanie ’44”. Odznaczony Orderem Odrodzenia Polski , Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” oraz w 2012 roku Orderem Orła Białego. Wyróżniony nagrodą im. prof. Aleksandra Gieysztora przyznaną mu za działalność upowszechniającą polskie dziedzictwo kulturowe i wykazanie związków dziedzictwa kulturowego Polski oraz centralnych i wschodnich obszarów Europy z dziedzictwem całego kontynentu. Mieszka w Oksfordzie i Krakowie. 

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: